Spóbuj

Stoję na straży Twojego ja
oświetlam ekran jak tysiąc gwiazd
Rano, wieczorem oglądasz mnie
Ty zwykły człowiek zmęczony dniem

Prezentuję odmienny stan
w Twojej świadomości od lat
Okiem kamer przenikam Cię
staje się kimś

Świat reflektorów dodaje barw
za parawanem niezgrabnych kłamstw
Głosy speakerów ciężkie jak głaz
ich pustosłowie już dobrze znasz

Spróbuj, choć raz,
Zmienić życie


Ile czasu

W mroku chowam swoją twarz
Dziś wezmę Cię do siebie
dotykiem zmienię czas
Fascynacją słodkich chwil
Wyczarujemy rozkosz
najpiękniejszych dni

Ooo ile czasu Bóg nam da
Ooo ile życia dla nas ma

W zakątkach naszych ciał
nienaturalnym świecie,
ile to może trwać?
W potoku ciepłych słów
Oddechem niespokojnym,
przeżywam dzień po dniu


.w ostatnią drogę

Idę tam, gdzie już dawno miałem być
w górę podniesiony wzrok,
nie zostało mi już nic
Idę sam, no bo kto by tam chciał iść
w tej ostatniej długiej drodze,
nie pomoże mi już nikt

Długi hol, pełen rozświetlonych lamp
kilka zakurzonych drzwi,
jedne z nich wybiorę sam
Jeszcze krok i usłyszę gromy braw
oni są tu po to, by witać w zgiełku tłumy nas

W letnią noc już nie ujrzę blasku gwiazd
tym ostatnim ruchem warg
pożegnałem wszystkich Was
Jestem tam, gdzie już dawno miałem być
szedłem sam, no bo nikt tam nie chciał iść.


Zapomniany

Zapomniał o tym świat
i Bóg zapomniał też
w kalejdoskopie zdarzeń wymyślono mnie
nie mogę już tak żyć
ze sobą sam na sam
jak wiele można stracić, gdy się traci czas
Przeszedłem morza kłamstw
pustynie gorzkich słów
zgubiłem w sercu jedną z najważniejszych dróg
unosząc lekko brwi
jak ślepiec głodny barw
spoglądam na tych, co zostali by się bać
Ile razy jeszcze wołać mam
Ile razy by posłuchał ktoś
Tyle ważnych słów powiedzieć chce…
Może głusi słyszą choćby szept
Zdobędę szczyty gór
przepłynę tysiąc rzek
w poszukiwaniu nocy by spowiła dzień
okryje nią swoją twarz
ubiorę w buty sen
odejdę tak daleko
gdzie nie znajdą mnie


Ghetto

W groteskowym piekle, jasnoszarej mgle
Aniołowie piją, tańczą
wszystko inne jest
Głowę mam przy ziemi, ręce obok stóp
trawa się czerwieni
wszystko inne jest
Jedni się czołgają, inni krzyczą w głos
jakby jutra miało nie być
ktoś im zmienił los
Nic już nie rozumiem, patrzę w ekran okna
i tak sobie obserwuje
kto się (dzisiaj) temu podda.
Pozostawieni
Niezwyczajni, co muszą żyć
Błogosławieni
Jutra nie doczeka nikt
Maki zimą kwitną, słychać ptaków śpiew
w lustrze ujrzysz rzeczywistość
taką, jaką chcesz
Przez te długie lata okłamują nas
pragnąc życie w chwale przeżyć
chociaż jeden raz

Słowa i chwile

Słów mówionych szeptem ciągle mało - mało
chwil pachnących wiatrem ciągle mało – ooo mało
zostały ponad nami myślami obrazami chwytamy je
biegniemy do nich głodni biegniemy marzeniami tysiące mil to nic
słów pisanych sercem ciągle mało - mało
chwil utkanych ciepłem ciągle mało – ooo mało
zostały ponad nami myślami obrazami chwytamy je
biegniemy do nich głodni biegniemy marzeniami tysiące mil to nic
Zanim będziesz obok powędruje w sen
szukał będę dotąd nim nastanie dzień
Słów płonących pięknem ciągle mało – mało
chwil dźwięczących echem ciągle mało – ooo mało
zostały ponad nami myślami obrazami chwytamy je
biegniemy do nich głodni biegniemy marzeniami tysiące mil to nic
Zanim będziesz obok powędruję w sen
szukał będę dotąd nim nastanie dzień
Jeszcze parę słów, jeszcze kilka chwil,
jeszcze choćby pół
Odnaleźć chcę


Tutaj

Myślom Twym pomnik z braw stawiam dziś
w chaszcze rąk, mieczy cięć pora iść
Sex na czas nigdy nie rajcował mnie
rudych włosów płomień to jest coś co bierze mnie
Dobry sen, w chorą noc, chce Ci dać
wprost do rąk słońca moc, światło dnia
W swych marzeniach do końca ze mną bądź
myślą, czynem, zaniedbaniem ze mną bądź
Słyszę – wszystko Tobą gra
tej muzyce poddam się nie raz
Wiedzieć chcę ile dni muszę iść
do tych miejsc, w których, wiem, mieszka sens.
Sen i dreszcz z Twoich dłoni pić we śnie
myślą, czynem, zaniedbaniem tego chcę
Słyszę – wszystko Tobą gra
tej muzyce poddam się nie raz